Gniazdo - rodzima wiara i kultura

G n i a z d o

Rodzima wiara i kultura

Strona główna   •   Gniazdo   •   Konkurs   •   Szukaj   •   Linki   •   Kontakt

Polityka i społeczeństwo

Sztuka nowoczesna ważniejsza od tradycji?
2009-11-14

Ryszard Ziarkiewicz, kurator sztuki współczesnej został zwolniony z Muzeum w Koszalinie. Powód? Dyrektor Jerzy Kalicki uznał, że wprowadzał do muzeum zbyt wiele sztuki nowoczesnej.


Ziarkiewicz w wywiadzie dla "Gazety Wybroczej" tłumaczył swoje stanowisko i argumentował dlaczego uważa, że sztuka nowoczesna jest ważniejsza dla naszej tożsamości od tradycji:


 


Dorota Jarecka: Dyrektor Kalicki w rozmowie ze mną użył dokładnie tego samego argumentu: zadaniem muzeum jest budowa tożsamości, dlatego jeśli ma do wyboru zakup wiejskiej skrzyni i dzieło współczesne, wybierze skrzynię. Albo strój ludowy, bo potomkowie repatriantów czasem chcą coś przekazać do muzeum.

  Ryszard Ziarkiewicz: Dlatego uważam, że to nie jest zatarg osobisty, rzecznik prezydenta miasta, który wydał oświadczenie, że to "konflikt prywatny, który zostanie rozstrzygnięty w sądzie", robi błąd. To jest konflikt ideowy. A miasto powinno się zdecydować, jakiego muzeum chce: tradycyjnego czy nowoczesnego.

Ja uważam, że modernizm i kultura współczesna są ważniejsze dla budowania tożsamości niż sprzęty ludowe i wykopaliska archeologiczne. Nie mam nic przeciwko sztuce ludowej. W Muzeum jest cenny dział poświęcony tzw. kulturze jamneńskiej, osadnikom z Niderlandów, którzy mieszkali nad jeziorem Jamno i mieli swoje rzemiosło, ikonografię. Tylko to jest sprawa zamknięta. Z tej ziemi nic się już nie wykopie. To, co zostało odnalezione, jest wystawione. Odłogiem leży nowoczesność.

Dlaczego jest lepsza do budowania tożsamości?

- Podam przykład akcji, którą robiłem w Muzeum i która została zablokowana przez dyrektora. Nazywała się "Kocham Koszalin". Zaproponowałem, żeby na fasadzie zawisły billboardy, chciałem zwrócić uwagę na Muzeum, chciałem, żeby zaczęło coś mówić do publiczności. To nie jest CSW w Warszawie, mamy małą frekwencje.

Pierwszy billboard, autorstwa Roberta Knutha, który wykorzystał fotografie Kamila Jurkowskiego, przedstawiał kobietę z okolic Koszalina, która miała na przedramieniu napisane flamastrem "Kocham Koszalin" i uśmiechała się do nas. Plakat podobno nie podobał się prezydentowi, bo jej uroda nie pasowała do kanonu piękna lansowanego przez pisma dla kobiet. Wywołał kontrowersje, ludzie dyskutowali, czy powinna reprezentować Koszalin. To była właśnie dyskusja o tożsamości miasta, o tym kim my dzisiaj jesteśmy.

Następny plakat, Zdzisława Pacholskiego, to było zdjęcie z manifestacji poparcia dla władz w 1976 r., z czasu wypadków w Radomiu. Na tym zdjęciu widać małą dziewczynkę, która stoi na jezdni, a przed nią dwa znaki: skrętu w lewo i w prawo. Przed wyborami w 2007 r. wydało nam się to dobrym, aktualnym projektem uderzającym w obawy polityczne. Kiedy powiesiliśmy plakat na fasadzie muzeum, dziewczynkę na fotografii rozpoznał ojciec, dowiedzieliśmy się, że ona nie żyje. Radiowy reportaż na ten temat autorstwa pani Jolanta Rudnik dostał we Włoszech nagrodę.

Trzeci billboard został zatrzymany przez dyrektora. Była to kobieca pupa na stylowym krzesełku i napis: "Koszalin jest jak hotel, choćbyś mieszkał w nim całe życie, nigdy nie będzie domem".

Która tradycja jest lepsza? Według mnie ta, która wywołuje dyskusję.


 


"Gniazdo" pozostawia czytelnikom ocenę tego, która tradycja jest lepsza i lepiej pasuje do muzeum i czy w ogóle musimy dokonywać między nimi wyboru.


Wywiad w całości na stronie Gazeta.pl

Bożywoj

Powiadamiacz

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach w naszym serwisie, wpisz swój adres email i wyślij.


Wszelkie prawa zastrzeżone © gniazdo.rodzimowiercy.pl
CEP CMS wersja 0.1.100